Gospodarka, siła, wizja
Zaufało nam 19 000 firm zatrudniających przeszło 5 000 000 pracowników

Sławomir Dudek: Pomoc powinna trafić do wszystkich firm, które tego potrzebują

– Najważniejsze jest to, żeby pomoc trafiła do wszystkich firm, które mają problemy z powodu koronawirusa. To oznacza, że np. dopłaty do wynagrodzeń nie mogą mieć formy pomocy de minimis, bo nie skorzystają z niej duże przedsiębiorstwa. Na tym instrumencie nie można oszczędzać – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” o projekcie Tarczy Antykryzysowej główny ekonomista Pracodawców RP dr Sławomir Dudek.

– Już 4 marca w Radzie Dialogu Społecznego zorganizowaliśmy debatę na temat spowolnienia gospodarczego. Wtedy nie zanosiło się na recesję, ale o epidemii w Europie było już wiadomo. Wiele rozwiązań, o których teraz się mówi, proponowaliśmy już wtedy, można było nad nimi zacząć pracować. Oczywiście, administracja ma problemy organizacyjne. Ale drugim problemem jest to, że tworzenie tej tarczy przypomina zabawę w głuchy telefon. Rząd wysuwa propozycje, my zgłaszamy setki uwag i czekamy, czy będą uwzględnione. Tymczasem można było od początku pracować wspólnie – zaznacza.

– W pewnym momencie będzie trzeba coś przyjąć, bo czas nas goni. Ale też nie możemy pozwolić na to, żeby w ustawie znalazły się pomysły wprost szkodliwe, jak np. zaproponowane przez UOKiK ograniczenie pozaodsetkowych kosztów kredytów konsumenckich. To może doprowadzić do upadku firm zatrudniających około 40 tys. osób i wywołać efekt zarażania, bo wiele z tych firm finansowało się emisjami obligacji – ocenia dr Sławomir Dudek.

– Przy takim wzroście wydatków przewidzianym w Tarczy dług publiczny może się zbliżyć do 55 proc. PKB – to jest limit z ustawy o finansach publicznych, którego nie można obejść. Dlatego trzeba szukać oszczędności. W budżecie są wydatki, które nawet jeśli były potrzebne w normalnych czasach, to dziś, gdy ratujemy bezpieczeństwo ekonomiczne kraju, potrzebne nie są. To np. tzw. trzynaste emerytury, na które ma pójść 10–11 mld zł. To by wystarczyło, aby ograniczyć wzrost stopy bezrobocia o kilka punktów procentowych. Z tego warto zrezygnować dla dobra samych emerytów, bo jeśli firmy zaczną upadać, skoczy bezrobocie, to w budżecie może zacząć brakować pieniędzy na zwykłe emerytury, o dodatkach nie mówiąc – podkreśla.

– Poruszamy się w ramach pewnego trójkąta wyznaczonego przez bezpieczeństwo zdrowotne, bezpieczeństwo ekonomiczne i bezpieczeństwo finansów publicznych. Żadnego z wierzchołków nie możemy naruszyć. Jeśli naruszymy bezpieczeństwo ekonomiczne, nie będziemy mieć pieniędzy na zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego – podsumowuje główny ekonomista Pracodawców RP.

Wywiad jest dostępny tutaj.