Gospodarka, siła, wizja
Zaufało nam 19 000 firm zatrudniających przeszło 5 000 000 pracowników

ŻYWNOŚĆ W SKLEPACH - BYŁA, JEST I BĘDZIE?

Jak z koronawirusem radzi sobie branża spożywcza? Jakie rozwiązania stosuje się, by zabezpieczyć łańcuch dostaw? Między innymi na te pytania odpowiedzieli eksperci Pracodawców RP - Jacek Owczarek, dyrektor finansowy Grupy Eurocash i Jan Domański, dyrektor ds. korporacyjnych Grupy Eurocash.

1. Rząd tymczasowo ograniczy zakaz handlu w niedziele - donosi nieoficjalnie RMF FM. To dobre rozwiązanie w walce z gospodarczymi skutkami epidemii koronawirusa?

To sensowne rozwiązanie. Pomogłoby nie tylko rozładować kolejki, ale i zorganizować pracę w sklepach, zatowarować sklepy, rozłożyć pracę na więcej dni. Pod koniec tygodnia jest peak zakupów, a w niedzielę nic się nie dzieje.

2. Czy nie będzie za dużo żywności, która będzie się marnować? Rolnicy dostają już pierwsze sygnały, że nie będzie odbierane mleko czy wieprzowina. np. przez brak kierowców.

W związku z wielkimi wolumenami naszych zakupów nie kupujemy bezpośrednio u rolników. Producenci stają na wysokości zadania, mają może pewne problemy w łańcuchach dostaw.

Ale są kategorie jak mąka czy ryż, w których producenci wycofali się z promocji i ceny wzrosły. Cena kurczaka też wzrosła, do niedawna pierś kurczaka była po 9,99 a teraz w niektórych miejscach kosztuje 30 złotych. Ceny u niektórych producentów wzrosły, są tacy którzy chcą na obecnej sytuacji skorzystać.

Nie priorytetyzujemy sklepów, dojeżdżamy do małych miejscowości. Nie przypominam sobie, żeby dane zamówienie nie wyjechało z naszego systemu logistycznego w ciągu dwóch dni. Brakuje nam około 20 proc. kierowców, ale jesteśmy w stanie wciąż obsłużyć cały popyt, który do nas spływa.

To skomplikowany system, nie da się rozwiązać problemu dostępności na jednym poziomie tego łańcucha dostaw. Wymiana informacji, gdy zaczynamy od rolników, jak wyglądają dostawy do producentów, czy producenci mają płynność, zdolności magazynowe i wytwórcze. Potem wchodzimy my, dostarczając towar do sklepów. Kluczowy jest przepływ informacji, by decydenci odpowiednich instytucji widzieli cały obrazek, a nie tylko to co zgłaszają przedstawiciele jednej branży. Trudno na jednym odcinku ocenić całe pole bitwy. Potrzebny jest skalpel, a nie młotek.

3. Jakie procedury przygotowali dostawcy żywności na takie sytuacje, jak pandemia koronawirusa? Jak z opóźnieniami i przerwami w łańcuchu dostaw radzą sobie sklepy?

Nie ma problemu z procedurami, ani u nas, ani u większości producentów. My mamy procedury, ale czy one będą adekwatne do regulacji państwowych to nikt nie wie.

Co do opóźnień co do sklepów, nie ma terminów dłuższych niż dwa dni. Co innego z punktu widzenia konsumentów.

4. Dlaczego prezes popiera progresywny podatek handlowy skoro już dziś ceny w Lewiatanie są podobne do tych w dyskontach?

Jako największy hurtownik w tym kraju uważamy, że ta progresywność jest dobra dla niezależnych sklepów w Polsce i wyrównuje szanse.

To element wyrównania szans zakupowych wynikających ze skali prowadzonej działalności mały sklep versus duży sklep.

5. Dlaczego delikatesy Centrum miały największa liczbę nieprawidłowości przy kontroli informacji o kraju pochodzenia warzyw?

To sytuacja prawdziwa, natomiast kontrola dotyczyła 5 sklepów wybranych na ponad 1600, które mamy. Nie chcę powiedzieć, że problemu nie mamy, ale proponowałbym nie robić z 5 sklepów na 1600 próbki statystycznej. Problem oznaczeń to problem stary jak ta branża, wynika ze zmieniających promocji, cen, towarów.

6. Czy dostawcy żywności korzystają z doświadczeń swoich filii/odpowiedników z Azji, nabytych na przykład podczas epidemii SARS? Czy istnieje współpraca na poziomie proceduralnym?

O producentach nie powiemy, ale jesteśmy członkiem międzynarodowych stowarzyszeń i stamtąd otrzymaliśmy bardzo interesujący materiał o tym jak handel w Chinach radził sobie z epidemią, którym się zainspirowaliśmy. Nie sądzę byśmy daleko odstawali od Chin, gdzieniegdzie brakuje nam tylko konsekwencji  i dostępu do środków higienicznych w niektórych miejscach.