Gospodarka, siła, wizja
Zaufało nam 19 000 firm zatrudniających przeszło 5 000 000 pracowników

Z ilości w jakość - Pracodawcy RP przeanalizowali rynek alkoholu w Polsce

Polacy piją już po europejsku i szukają alkoholowej jakości, nie ilości – wynika z raportu przygotowanego przez Pracodawców RP. O tę dobrą sytuację trzeba jednak zadbać, bo, zdaniem ekspertów, moda na ograniczone picie może zmienić się na niekorzyść np. pod wpływem nieprzemyślanej polityki podatkowej.

Raport jest dokumentem kompleksowym. Zawiera analizę rynku napojów alkoholowych pod kątem społecznym, rynkowym i legislacyjnym. Pokazuje też zmiany w strukturze konsumpcji na przestrzeni lat i przedstawia zagrożenia dla obecnego, całkiem korzystnego profilu spożycia w Polsce – mówi prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski. Według ekspertów Pracodawców RP, zmiany ustrojowe i gospodarcze ostatnich trzydziestu lat transformacji przyczyniły się do zmian w wielkości i strukturze spożycia alkoholu w Polsce. Są to zmiany na dobre.

Wysokoprocentowy alkohol przestał być nieodzownym elementem polskiej codzienności – jak w czasach PRL. Tym samym cel określony w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi został dużej mierze osiągnięty. Udział mocnych trunków (powyżej 18 proc.) w strukturze spożycia spadł z 70 do 36 proc. Rozwinęło to zgodną z trendami europejskimi kulturę picia napojów niskoprocentowych – piwa (55-56 proc. udziału w konsumpcji) i wina (8-9 proc. udziału w konsumpcji).

Podobne wnioski wynikają z analiz Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), wskazujących, że z pozycji jednego z najbardziej rozpitych społeczeństw świata Polacy przeszli do modelu konsumpcji typowego dla krajów Europy Zachodniej i Południowej – dziś pod względem całkowitej wielkości spożycia alkoholu Polska znajduje się na 17. miejscu w Europie (WHO, 2018).

Trunek premium, piwo zero czy „małpka” w samotności?

W raporcie wskazano kilka trendów, które w ostatnim czasie uwidoczniły się na polskim rynku alkoholi. Po pierwsze: „premiumizacja”, czyli poszukiwanie jakości. To tendencja wspólna dla wszystkich kategorii alkoholowych. Rosnące dochody i coraz większa świadomość pozwalają Polakom na wybieranie alkoholi z wyższej półki nie tylko „na prezent” czy „od święta”.

Po drugie: „trend 0,0”, czyli wzrost udziału napojów w pełni bezalkoholowych – to zjawisko najbardziej typowe dla branży piwnej. Dane z ostatnich kilku lat (Nielsen) pozwalają mówić browarnikom o rewolucji 0,0 proc., opartej na trendzie związanym z preferencjami konsumentów. Z rozmaitych powodów coraz częściej rezygnują oni z alkoholu, pozostając przy ulubionych cechach produktu, takich jak smak czy orzeźwienie.

Po trzecie: „miniaturyzacja” – na rynku wódki zwiększa się udział małych objętości (do 200 ml), popularnie zwanych „małpkami”. Ten trend jest źródłem niepokoju specjalistów od uzależnień. Zwracają oni uwagę zarówno na skalę zjawiska, jak i nowy styl konsumpcji alkoholu – picie w samotności, w ukryciu i w każdej dogodnej sytuacji.

– Warto odnotować, że obecnie 70 proc. konsumpcji alkoholu w Polsce następuje w grupie 18,6 proc. pijących, co pokrywa się z odsetkiem pijących ryzykownie i szkodliwie wg definicji WHO. Z pewnością fakt ten pozostaje dużym wyzwaniem dla polityki alkoholowej państwa – zaznacza prof. Andrzej M. Fal – ekspert, pod którego redakcją przygotowano raport.

Do dna, czyli ile Polak wypija za jednym posiedzeniem

Ilość i sposób picia alkoholu przez Polaków zależą od rodzaju wypijanego trunku (CBOS, 2017). – Skutki zdrowotne, społeczne i ekonomiczne zależą niewątpliwie od ilości wypijanego alkoholu, ale w równej mierze od modelu konsumpcji. Dlatego wprowadzono przelicznik pozwalający ocenić ilość spożytego alkoholu, czyli jednostkę standardową alkoholu – SJA, 10 g czystego alkoholu etylowego, orientacyjnie pozwalającą ocenić „szkodliwość” każdej okazji spożywania alkoholu – wyjaśnia prof. Fal.

Badania wykazały, że podczas jednej okazji picia piwa przeciętny piwosz wypija od 4 do 6 SJA (standardowych jednostek alkoholu), co odpowiada około trzem butelkom o pojemności 0,5 litra. Racząc się winem, przyjmujemy jednorazowo podobną dawkę alkoholu – od 3,4 do 4,2 SJA, czyli przeciętnie cztery lampki tego trunku. Podczas picia wódki wypijamy natomiast prawie trzykrotnie więcej alkoholu, bo średnio od 9,4 do 11 SJA, co równa się 11 kieliszkom wódki o pojemności 30 ml. Wypijanie kolejnych porcji alkoholu w szybkim tempie, najbardziej charakterystyczne dla konsumpcji wódki, sprawia, że wraz z tym napojem przyjmujemy najwięcej czystego alkoholu – nierzadko w ryzykownych dawkach. Wartości te trzeba zestawić ze stanowiskiem WHO, która za ryzykowne przyjmuje spożycie przy jednej okazji więcej niż 4-6 SJA w przypadku mężczyzn i więcej niż 2-4 SJA w przypadku kobiet.

To nie koniec (r)ewolucji

Rekomendacje płynące z raportu dla polityki alkoholowej państwa zachęcają do kontynuacji procesów zapoczątkowanych jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku. Przemawiają za tym wyzwania współczesności, które pokazują, że problem „mniejszości pijącej większość” jest wciąż żywy. Eksperci zachęcają do dalszego wspierania trendów związanych z konsumpcją napojów o niskiej zawartości alkoholu lub zamienników 0,0. Niezwykle istotnym wyzwaniem było i pozostaje wdrożenie działań profilaktycznych ukierunkowanych na problem picia szkodliwego i ryzykownego.

– Warunkiem osiągnięcia i utrzymania tego istotnego sukcesu jest konsekwentna ewolucja prawodawstwa – kontrola sprzedaży alkoholu dotycząca miejsc i godzin sprzedaży oraz wzmożony nadzór nad rynkiem, uniemożliwiający wprowadzanie nowych produktów lub ich postaci mających na celu zachęcanie do picia osób dotychczas niepijących lub pijących rzadko – precyzuje prof. Fal.

– Ten raport to głos w trwającej dyskusji o alkoholu w Polsce i zachęta do dalszego zmniejszania liczby osób nadmiernie pijących, jak i do redukcji całkowitej ilości alkoholu wypijanego w Polsce – podsumowuje Andrzej Malinowski.


Raport jest dostępny tutaj.