Gospodarka, siła, wizja
Zaufało nam 19 000 firm zatrudniających przeszło 5 000 000 pracowników

Wiosna czarnych ekranów

„W telewizorach i na portalach internetowych czarne ekrany, stacje radiowe bez audycji. Czy to stan wojenny?”. Pytanie, które w ubiegłą środę zadawało sobie wielu Polaków, szczególnie starszych wiekiem. Mam złą wiadomość. Takich niespodzianek czeka nas więcej – pisze w „Rzeczpospolitej” Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski.

Rząd, który jeszcze kilka miesięcy temu zarzekał się, że w 2021r. nie wprowadzi żadnego nowego podatku, tym razem zarzucił sieć na media. Mają zapłacić „składkę” od przychodów reklamowych od 2 do nawet 15 proc. Mimo, że płacą już CIT, PIT, VAT od reklam, podatek cyfrowy, opłaty koncesyjne i emisyjne itd. Oficjalnie składka ma wesprzeć walkę ze skutkami COVID-19, bo 50 proc. ma trafić do NFZ.

Równie dobrze rząd mógłby mówić o konieczności wsparcia Narodowego Lotu na Marsa. Podatek zapłacą wszystkie media, ale państwowe mogą liczyć na miliard lub dwa dotacji! Tak, jak w ubiegłym roku. Czyli rządowe tuby propagandowe dostaną zwrot z sowitym bonusem! Wniosek jest prosty. „Składka” ma skopać po kostkach niezależne i niewygodne dla władzy media. Zamaskowano ją tylko górnolotnym przekazem o walce z COVID-19.

To także stały numer. Łamanie zasad, reguł przyzwoitości za każdym razem jest ubierane w piękne PR-owe opisy. Pełne słów takich jak solidarność, wsparcie, pomoc itp. Solidarnościowy Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych utworzono, by wybrnąć z kłopotu wizerunkowego pt. protest rodziców dzieci niepełnosprawnych w Sejmie. Potem przemianowano go na Fundusz Solidarnościowy by również „wesprzeć emerytów i rencistów”. A kto miał go sfinansować? Pracodawcy! Nową składką! Oraz osoby zarabiające sporo ponad średnią płacąc „daninę solidarnościową”. Państwo swój obowiązek opieki nad obywatelami zamiast sfinansować z podatków (które płacą wszyscy), sięgnęło jak zwykle do kieszeni przedsiębiorców oraz wybranej grupy obywateli.

Inne jak Fundusz Pracy czy Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych są zasilane wyłącznie składkami pracodawców i przeznaczone do rozwiązywania problemów rynku pracy. Ale rząd zabiera z nich pieniądze na cele mile brzmiące w uszach wyborców, lecz całkowicie sprzeczne z ich statutowym przeznaczeniem! Programy jak „Za życiem”, „Maluch plus” czy PPK powinny być finansowane z budżetu!

To pierwsze z brzegu przykłady, że przedsiębiorcy są traktowani jak gąbki do wyciskania. Lub wrogowie, których gardła należy przycisnąć butem. Albo „składką reklamową”. Do tej ostatniej rząd zachęca fakt, że budżety reklamy cyfrowej będą teraz rosły. Wszak cały handel migruje do świata wirtualnego.

Protest mediów był głośny. Za to w ciszy i bez świadków padają firmy i firemki, które nie mają jak krzyczeć. Małe zakłady usługowe, sklepiki osiedlowe. Bary, knajpki, nawet okazałe restauracje. Tarcze antykryzysowe działają bowiem wybiórczo. Odsunęły jedynie w czasie zderzenie ze ścianą. Polskiego pracodawcę gnębią rosnące jak grzyby po deszczu podatki, daniny, koszty, sprzeczne prawo interpretowane przez niekompetentnych urzędników oraz pęczniejąca biurokracja. Efektem tego jest coraz częstszy widok tabliczek „zamknięte”, „na sprzedaż”, „likwidacja”. „Czarnych ekranów” będziemy więc widzieć więcej. Rządowe media powiedzą, że to przez COVID-19. Nieprawda! To przez państwo!

Czy można to jeszcze zatrzymać? Tak, jeśli gospodarka przestanie być traktowana jako polityczne narzędzie do sprawowania władzy. Nie nosi ona bowiem partyjnego znaczka. Tylko kolory. Biały i czerwony. I każdy kto w nią uderza, zadaje cios właśnie tym barwom. Fundamentowi państwowości.