Gospodarka, siła, wizja
Zaufało nam 19 000 firm zatrudniających przeszło 5 000 000 pracowników

Słuchajcie Andrzeja, bo rozwalicie błotnik!

Zapewne wielu pamięta internetowy filmik, w którym rozeźlony chorąży, o imieniu nomen omen Andrzej, obsobacza żołnierzy. Za to, że kierowca wozu bojowego dał go poprowadzić innemu wojakowi. A ten rozwalił błotnik. Film ten najwyraźniej stał się inspiracją przy tworzeniu resortu rozwoju, pracy i technologii – pisze w „Rzeczpospolitej” Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski.


Chorąży ma absolutną rację. Musi być jeden kierowca, który bierze odpowiedzialność za sprzęt. Potrafi go obsługiwać. Nie tylko w wojsku łamanie tej zasady prowadzi do wypadków. W polskiej administracji rządowej do niedawna do kierownicy jednego „wozu" wyciągało ręce wielu ministrów. Rozwój i praca np. były podzielone między dwa resorty. Rozwoju oraz Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. I każdy minister kręcił kierownicą po swojemu.

To nonsens! Rozwój gospodarczy i praca są dziś nierozerwalnie związane. Rozwój osiąga się przez pracę. Bez rozwoju nie ma zaś pracy. To oczywiste dla każdego. Nie tylko dla interesujących się najnowszymi technologiami oraz procesami społecznymi. Dziś pracodawcy i pracownicy powinni być partnerami pracującymi nad wspólnym sukcesem. To najbardziej efektywny model działania firm. Powodzenie przedsiębiorców przekłada się zaś na wzrost gospodarczy państwa.

A jeśli traktuje się gospodarkę i pracę oddzielnie? Wtedy można „rozwalić błotnik". Nawet więcej! W Polsce np. do tej pory ustalanie wysokości płacy minimalnej odbywało się pod auspicjami resortu pracy. Pomijano przy tym skutki gospodarcze. Nawet Międzynarodowa Organizacja Pracy, na którą tak często powołują się związkowcy, podkreśla, że limit płacy minimalnej powinien brać pod uwagę zarówno potrzeby pracowników, jak i czynniki gospodarcze. Takie jak rozwój, wydajność pracy, wysoki poziom zatrudnienia itp. Efekt? W Polsce najniższe wynagrodzenie wzrosło szybciej niż średnia płaca. Gdy dołożyć do tego pandemię i kryzys przez nią wywołany, to wzrost i wysokość płacy minimalnej okazują się oderwane od gospodarczych realiów. Doskonale sobie zdaje z tego sprawę rząd. Ten wielki pracodawca... zamroził płace w sferze budżetowej! Nie przeszkadza mu to jednak zmuszać przedsiębiorców do czegoś, czego sam robić nie chce.

Jasne, że można zaordynować – wzięty z kosmosu – poziom najniższego wynagrodzenia. Tyle że po chwili przez gospodarkę przetoczy się fala kłopotów. I dopiero co świętujący podwyżki pracownicy mogą zostać z niczym. W pandemii przede wszystkim. Większość firm musi się przecież wspierać pomocą tzw. tarcz antykryzysowych. Pracę i tak straciło już ponad ćwierć miliona osób! W drugim kwartale prawie 700 tys. osób było na postojowym, 500 tys. pracowało w niepełnym wymiarze. A przed nami druga fala pandemii!

Nie rozumie tego chyba lider Solidarności. Utworzenie nowego Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii oraz nominację jego szefa skomentował słowami o pluciu w twarz. Jest XXI wiek! Ludzkość już dawno porzuciła model gospodarki rabunkowej, przenosząc się z jaskiń do miast. Nie da się eksploatować firm do cna, tak jak w zamierzchłych czasach lasów czy pól. Wtedy ludzie po zrujnowaniu okolicy przenosili się i zaczynali od nowa. Firmy zaś niełatwo podnoszą się z ruiny. A nasi kochani związkowcy? Gdzie się przeniosą? Jakie sąsiednie państwo ich wpuści?

Połączenie resortu rozwoju i pracy jest ruchem dającym naszej gospodarce nowe szanse. Wykorzystajmy je. Zyska na tym gospodarka, przedsiębiorcy i pracownicy. Wszyscy jedziemy na jednym wózku. Niech nim kieruje odpowiedzialny kierowca. Tak jak mówi Andrzej. Bo ma rację.