Sezonowa praca w rolnictwie po nowemu – eksperci są sceptyczni

TVN24 BiŚ; Rolnicy będą mogli zatrudniać pracowników sezonowych do pomocy przy zbiorach na podstawie nowego typu umowy. Będą musieli jednak opłacić składki na ubezpieczenie swoich pomocników. Nowe przepisy zaczną obowiązywać już za kilka dni i mają na celu ucywilizować prace sezonowe w rolnictwie. Eksperci zmiany przyjęli z mieszanymi uczuciami.

Prezydent Andrzej Duda w środę podpisał nowelizację ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników. Nowe przepisy dotyczą pracowników zatrudnianych sezonowo do pomocy przy zbiorach. Ustawa, która wejdzie w życie w przyszłym tygodniu wprowadza nowy rodzaj umowy cywilnoprawnej – umowę o pomocy przy zbiorach – na podstawie której rolnicy będą mogli zatrudniać pomocników.

Nowe prawo, które zacznie obowiązywać w połowie przyszłego tygodnia w założeniach miało wyeliminować liczne patologie w pracy sezonowej. Chodzi o masowe "zatrudnianie na czarno" lub w najlepszym przypadku na umowie o dzieło, co powodowało, że pracownicy nie byli ubezpieczeni a więc nie mogli liczyć na odszkodowanie w razie wypadku czy skorzystać ze świadczeń medycznych. Teraz ma to się zmienić – pracownicy sezonowi zatrudnieni na podstawie nowej umowy będą objęci ubezpieczeniem wypadkowym, chorobowym i macierzyńskim.

Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Pracodawców RP twierdzi, że osoby wykonujące prace sezonowe w rolnictwie mogą przyjąć nowe prawo z mieszanymi uczuciami. Jego zdaniem wprowadzane zmiany ucieszą za to właścicieli gospodarstw rolnych, które dostaną tańszą siłę roboczą.

Wprowadzane nowe rozwiązania nie są krokiem we właściwym kierunku. Dlaczego jedna gałąź gospodarki ma funkcjonować w oparciu o zupełnie inne reguły gry niż cała reszta? Jeśli rząd doszedł do wniosku, że przeszarżował z podwyżkami płacy minimalnej, niech zmieni zasady jej ustalania dla wszystkich pracowników zamiast tworzyć możliwość wyłączenia części zatrudnionych tylną furtką z podlegania tym regulacjom –  twierdzi Łukasz Kozłowski i dodaje, że wprowadzanie różnego rodzaju wyłomów w systemie tworzy pokusę nadużyć. – Nie można wykluczyć, że ta nowo wprowadzona wyjątkowo tania forma zatrudnienia będzie w przyszłości nadużywana do zlecania prac wykraczających poza wyłącznie pomoc w zbiorach –  dodaje.

Problem w tym, że nowe prawo legalizuje pozostałe i tworzy nowe patologie. Nie dość, że umowa z pomocnikiem rolnika, która ma służyć pomocy przy zbiorach może być podpisana na 180 dni, czyli nawet na pół roku, to zatrudnione na jej podstawie osoby stracą wiele przysługujących im praw.

Po pierwsze osoba wykonująca pracę pomocnika przy zbiorach nie będzie miała unormowanego czasu pracy, czyli prawa do wypoczynku. Oznacza to, że jeśli pracodawca zechce, to będzie mógł zapisać w umowie, że zmiana trwa np. 16 godzin.

Po drugie nie obejmie ich też minimalna stawka za godzinę pracy, która obowiązuje np. na umowie-zleceniu. Oznacza to, że pomocnikowi rolnika będzie można całkowicie legalnie płacić mniej niż wynosi minimalna stawka godzinowa (obecnie 13,7 złotych brutto za godzinę).

Artykuł jest dostępny tutaj.