Prokurator, co prawdzie się nie kłania

Dziś znów o złej legislacji. W tej sprawie władza stale wykręca nam wszystkim coraz to nowe numery. Najnowszy przypadek to dzieło prokuratora generalnego. Popis manipulacji i arogancji. Wiemy już, że politycy używają kłamstwa jako narzędzia. Ale w dialogu społecznym to niedopuszczalne! Albo jesteśmy partnerami społecznymi, albo… sami to zresztą oceńcie – pisze w „Rzeczpospolitej” Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski.

Rzecz dotyczy odesłanej do Trybunału Konstytucyjnego przez prezydenta RP nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych. Znosi ona m.in. limit 30-krotnościprzy płaceniu składek ZUS. Prezydent słusznie zauważył, że projekt ustawy został przygotowany bez konsultacji społecznych. Konkretnie – rząd przesłał projekt nowelizacji do organizacji pracodawców oraz związków zawodowych w celu konsultacji społecznych, a tego samego dnia przyjął go Komitet Stały Rady Ministrów! A przecież zgodnie z prawem strona społeczna ma 30 dni na zgłoszenie ewentualnych uwag. Bezpośrednio lub poprzez Radę Dialogu Społecznego! Zasady dialogu zostały więc – nie po raz pierwszy zresztą – podeptane – wyjaśnia Malinowski.

Teraz dołożył się do tego prokurator generalny. Musiał on bowiem zaopiniować prezydencki wniosek. I tu mamy „szczyt szczytów”. W stanowisku (podpisanym „z up.” przez zastępcę) prokurator generalny stwierdził, że… projekt był konsultowany. Bo przecież już w trakcie prac w Sejmie na posiedzeniu komisji byli i zabierali głos przedstawiciele związków. A skoro tak, to przecież konsultacje były. I generalnie proszę się od rządu „oddialogować”. To jeszcze nie koniec. Sejm uchwalił ustawę w ekspresowym tempie już 24 listopada. Czyli zanim minął termin na przekazanie uwag strony społecznej! To oczywisty dowód, że rząd w przypadku tej ustawy miał gdzieś konsultacje społeczne. Jednak prokurator generalny w swoim stanowisku kręci jak może, żeby czarne było białe. I dopuszcza się manipulacji. Pisze, że „termin na skorzystanie z prawa do opiniowania projektu ustawy, wskazany w piśmie, przy którym przesłano projekt reprezentatywnym związkom (…), wynosił bowiem 21 dni” – zwraca uwagę.

– Owszem, do projektu dołączona była prośba, żeby opinie przygotować w 21 dni. Ale to była prośba, która prawem nie jest. Nie miała ona zresztą żadnego sensu, skoro rząd przyjął ustawę od razu i bez konsultacji – dodaje.

Dawno nie czytałem tak pełnego arogancji dokumentu. Złapany za rękę mówi: „to nie moja ręka”! Najsmutniejsze w tym jest to, że inne ministerstwa tego samego rządu próbują wdrażać reguły dobrej legislacji. Opracowywane są w tym celu odpowiednie zasady i wewnętrzne reguły. Prokurator generalny ma to jednak gdzieś! – ocenia Prezydent Pracodawców RP.

– Czy można być w ciąży, ale tylko troszkę? No, nie można. Albo jest się w ciąży, albo nie. Dokładnie tak samo powinno być z prawdomównością. Ktoś mówi prawdę albo nie. Nie tylko przedstawiciele strony społecznej, ale i suweren, oczekują od ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego kierowania się wyłącznie prawdą. A nie manipulacji lub arogancji. I to używanych z pozycji siły –
pisze Malinowski.

Artykuł jest dostępny tutaj.