Gospodarka, siła, wizja
Zaufało nam 19 000 firm zatrudniających przeszło 5 000 000 pracowników

Prof. Paweł Wojciechowski w Gazecie Wyborczej: Zasady antydopingowe Funduszu Odbudowy

Według szacunków MFW zadłużenie Polski w latach 2019-22 przyrośnie aż o 43,1 proc. w złotych (40,9 w dol.), czyli w tempie znacznie szybszym niż średnio na świecie (33,8 proc.), i wyniesie aż 451 miliardów zł w 2022 r. Nic dziwnego, że rząd liczy na zastrzyk gotówki w wysokości ok. 250 mld zł, który jak manna z nieba spadnie z Europejskiego Funduszu Odbudowy.

Jeśli wszystkie kraje UE ratyfikują decyzję o dochodach własnych na jego sfinansowanie, to uruchomione zostaną wydatki z planów krajowych, takich jak polski Krajowy Plan Odbudowy (KPO). Tempo procedowania obu części – dochodowej i wydatkowej – musi być szybkie, ponieważ wszystkim zależy, aby uruchomić pierwsze transze wypłat już w drugiej połowie roku. Dla Polski oznacza to zastrzyk finansowy, tylko z części grantowej, w wysokości około 76 mld zł do końca 2022 r.

Przy naturalnym entuzjazmie rządzących do skorzystania z tego nowego planu Marshalla sporą irytację budzą u nich zasady warunkowości powiązane z uruchomieniem tych środków. Bynajmniej nie chodzi tu o nowe warunki stawiane przez opozycję, tylko o te, które zostały już wcześniej zaakceptowane przez premiera Morawieckiego na grudniowym szczycie Rady Unii Europejskiej, zresztą zapamiętanym z gróźb weta wobec unijnych planów finansowych. Koalicja rządząca chce pieniędzy, ale boi się zasad, zwłaszcza powiązania wypłaty środków unijnych z praworządnością, oraz w mniejszym stopniu wymogów, które zaczną obowiązywać w ramach KPO.

Solidarna Polska krytykuje premiera za uległość na grudniowym szczycie i deklaruje, że nie zagłosuje za ratyfikacją. Opozycja jest podzielona. Ale wydaje się mało realne, aby proeuropejska część opozycji przyłożyła rękę do szarży Zbigniewa Ziobry. Poza tym słuszne postulaty opozycji i partnerów społecznych o potrzebie większego uspołecznienia kontroli nad KPO zupełnie nie pasują do ustawy ratyfikacyjnej, która przecież nie dotyczy wydatków, tylko dochodów. Owszem, warto te postulaty formułować, ale stawianie ich jako warunku ratyfikacji to bardzo ryzykowne zagranie. Pozostanie więc ich zgłoszenie dopiero na etapie prac nad ustawą wdrożeniową KPO, która będzie procedowana w Sejmie najwcześniej w lipcu.

Zupełnie inną wagę i dynamikę mają natomiast zasady warunkowości na linii Warszawa - Bruksela. I te ex post już przyjęte i te ex ante związane z rozliczaniem KPO. Tu udało się mocno powiązać wydatki – nie tylko z europejskimi strategiami Zielonego Ładu i transformacji cyfrowej, ale również z reformami rekomendowanymi w ramach europejskich semestrów. Ewolucja zasad warunkowości nie powstała nagle, ona dojrzewała przez kilkanaście lat. Przed kryzysem finansowym możliwość sankcji wobec nieodpowiedzialnej polityki fiskalnej była wyłącznie na papierze. Kryzys zadłużeniowy Grecji unaocznił potrzebę stworzenia, obok instrumentów ex post, również szerszego instrumentarium ex ante, wraz z rekomendacjami reform dla każdego państwa z osobna w ramach semestru europejskiego. Niestety, rządy, choć akceptują te zalecenia, to nadal wcale nie kwapią się do ich wdrażania.

Mechanizm sankcji jak reguły antydopingowe

Fundusz Odbudowy te zasady mocno zmienia, wprowadzając – obok jasnej warunkowości – również mechanizm sankcji polegający na zamrażaniu środków. Można te zasady porównać do reguł antydopingowych. Walka z dopingiem w sporcie polega przecież na uzgodnieniu wspólnych zasad fair play z poszanowaniem reguł i prawa. Wszyscy się umawiają, że będą przestrzegać zasad, i dają władzę nadrzędną międzynarodowej agencji, której celem jest wyłapywanie naruszeń i przykładne ukaranie sprawców. Każdy związek sportowy oddaje część swojej suwerenności w imię wyższych wartości nieszkodliwego dla zdrowia uczciwego współzawodnictwa.

Analogicznie Bruksela ma rozliczać plany krajowe, weryfikować wdrożenie inwestycji i reform, ale też uważnie śledzić naruszenia praworządności, które mogą wpływać na wydatkowanie unijnych pieniędzy. To wzmacnia wspólnotę i solidarność, także między tymi, którzy chcą dawać innym, ale nie chcą tego robić bezwarunkowo. Oczywiście padają argumenty, że rząd nie ma nic do ukrycia, ale tak naprawdę chodzi tu o ingerowanie w suwerenność. Ale jak można przekonać np. Holendrów, że mają łożyć bezwarunkowo na państwa, które mają na sumieniu sprzeniewierzanie unijnych środków i naruszania praworządności.

Oczywiście strach przed przykładnym ukaraniem wyzwala atak na tych, którzy zostali upoważnieni do pilnowania tych zasad. Łatwym celem są brukselscy biurokraci, którzy mają pilnować, by nie było naruszeń. Ale to nie unijni biurokraci, tylko społeczeństwa innych państw członkowskich za pośrednictwem swoich liderów i Parlamentu Europejskiego żądają wzmocnionej warunkowości. Zasady te nie są wcale skierowane przeciwko komuś, tylko za czymś, czyli za wspólnymi wartościami zapisanymi w traktacie europejskim.

Ponadto reguły, aby były skuteczne, nie mogą zakładać odpowiedzialności zbiorowej. W zasadach antydopingowych nie karze się indywidualnych sportowców za winy związku sportowego – dlatego rosyjscy sportowcy nadal mogą rywalizować, ale pod neutralną flagą. Unia też musi sobie z tym poradzić, aby nie karać beneficjentów, co wcale nie jest proste. Zwracają na to uwagę polskie przedsiębiorstwa, które liczą na dostęp do środków rozwojowych z poszanowaniem zasad uczciwej konkurencji. Dlatego wspierają przejrzystość wdrożenia z uspołecznioną kontrolą, aby nie było cienia wątpliwości, że ktoś chce coś ukryć lub sprzeniewierzyć.

Środki z KPO muszą być rozwojowe, a nie pomnikowe.

Dla niektórych ingerencja polegająca na ustaleniu reguł opartych na wspólnych wartościach może być nazywana wyimaginowaną wspólnotą. Dla innych to z kolei wyraz odpowiedzialności za przyszłe pokolenia. Nieprzypadkowo Fundusz Odbudowy jest nazywany funduszem przyszłej generacji (Next Generation EU). Dedykowany jest pokoleniu, które popiera zazielenienie gospodarki i cyfrową transformację. Dlatego środki z krajowego planu, jak mówił niedawno były premier Waldemar Pawlak na debacie zorganizowanej wspólnie przez 'Gazetę Wyborczą' i Pracodawców Rzeczypospolitej, muszą być rozwojowe, a nie pomnikowe.

Rządowi powinno zależeć na uspołecznieniu wdrożenia, bo to podnosi wiarygodność KPO. Od tej wiarygodności KPO, ale także od innych czynników, takich jak niezawisłość sądów, zależeć będzie poziom inwestycji prywatnych, a to jest najważniejszy efekt, na który powinien liczyć rząd. Dlatego we wspólnym interesie jest wspieranie wszystkich unijnych zasad warunkowości oraz głosu za uspołecznieniem wdrożenia planu odbudowy.

Tekst jest dostępny tutaj.