Gospodarka, siła, wizja
Zaufało nam 19 000 firm zatrudniających przeszło 5 000 000 pracowników

Problem to zaufanie do państwa

W czasach PRL pytają bacę, czy oddałby partii krowę. Baca odpowiada, że tak. Konia? Też. A owcę? „Nie' - mówi nagle baca. „A dlaczego?'. „Bo owcę mam!'. Ta anegdota, ilustrująca ówczesny poziom zaufania społecznego do władzy, pasuje też do obecnych czasów. Widać to po pierwszym etapie programu Pracowniczych Planów Kapitałowych – pisze w „Rzeczpospolitej” Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski.

Zakończył się nabór w grupie największych przedsiębiorstw. Według wstępnych szacunków kancelarii prawnych oraz Instytutu Emerytalnego udział w nim zadeklarowało od 35 do 42. proc. pracowników. Po cichu mówi się o wyniku zbliżonym do pierwszej liczby.

Według wcześniejszych optymistycznych oficjalnych zapowiedzi powinno to być nawet dwa razy więcej. Jako dobry wynik określano „każdy powyżej 50 proc.'. Pieniądze z PPK, liczone w miliardach, miały trafić na warszawską giełdę, sfinansować rozwój i inwestycje, być impulsem dla gospodarki itd. Jak na razie nic z tego nie będzie.

Problemem nie są PPK same w sobie. To projekt całkiem dobrze pomyślany. Nie funkcjonuje on jednak w próżni. To jedno z wielu działań państwa. Obywatel ocenia je na tle pozostałych. Jeśli państwu nie ufa, to nie zapała nagle entuzjazmem do pojedynczego programu.

To wina przede wszystkim polityków, i to wszystkich bez wyjątku opcji rządzących w ostatnich latach. Niesłowność i traktowanie obywateli jak naiwnych dzieci doprowadziły do tego, że państwu się nie ufa. I nie pomoże tu dzielenie na „osiem minionych lat' czy „ostatnie cztery lata'. Zawiedli wszyscy.

Najpierw ludzie odczuli zawód w związku z OFE. Według solennych obietnic miały być to konkretne oszczędności konkretnych ludzi. OFE jednak rozmontowano i wsypano środki do bezimiennego worka z napisem „ZUS'. Rządzący nie dopuszczali myśli, że rządzeni to zapamiętają. A jednak! Widać to wyraźnie w wynikach sondy, jaką Pracodawcy RP przeprowadzili tuż przed startem PPK. Aż 77,7 proc. ankietowanych zadeklarowało wtedy brak zaufania do tego programu. A na pytanie o udział w OFE twierdząco odpowiedziało... 76,9 proc. Co tu jeszcze dodać?

Ostatnio też nie było okazji do odbudowania obywatelskiego zaufania. Ludzie obserwowali „na żywo', jak oficjalne deklaracje rozjeżdżają się z tym, co widać gołym okiem. Słyszeli, że kolejki do lekarzy się zmniejszyły i leków nie brakuje. A ludzie stali w coraz dłuższych ogonkach, z trudem zdobywając lekarstwa. Zapewniano ich, że budżet jest w świetnej kondycji, bo „wystarczy nie kraść'. Gdy jednak nauczyciele zażądali zwiększenia głodowych pensji, środków nagle zabrakło. Dla niepełnosprawnych też. Władza utworzyła więc specjalny podatek i fundusz na pomoc dla nich. I co? Środki w nim zgromadzone mają posłużyć jako pożyczka, by sfinansować wyborcze obietnice. Nie trafią do tych, dla których je zbierano i którzy najbardziej ich potrzebują. Pracownicy widzą też, jak przedsiębiorcy, ich pracodawcy, siwieją od nagłych zmian przepisów, jak zaskakujące zmiany podatkowe demolują całe branże - czyli ich miejsca pracy!

Nic teraz nie pomoże wywijanie batem, np. wobec spółek z udziałem Skarbu Państwa, które „nie dowiozły' oczekiwanego udziału pracowników w PPK. Nic nie dadzą „tweety" rządowych oficjeli straszące ludzi niską emeryturą w przyszłości. Chcecie sukces PPK oprzeć na strachu? To jest wasz pomysł na Polskę? Pamiętajcie, że w PRL też próbowano gonić ludzi batem. I zostały po tym tylko dowcipy.