Gospodarka, siła, wizja
Zaufało nam 19 000 firm zatrudniających przeszło 5 000 000 pracowników

Poprawa warunków pracy tylko dla dużych firm

„Dziennik Gazeta Prawna”: Po raz pierwszy ZUS będzie przyznawać pieniądze na prewencję według nowych zasad. Do podziału jest 50 mln zł. Ale przygotowanie wniosku będzie kosztowne – w związku z  tym najwięksi przedsiębiorcy mają większe szanse na wsparcie.

16 lipca ZUS ma ogłosić pierwszy konkurs na projekty dotyczące „dofinansowania działań skierowanych na utrzymanie zdolności do pracy przez cały okres aktywności zawodowej, prowadzonej przez płatników składek”. Nazwa długa i skomplikowana, ale sprowadza się do jednego - do podziału w przyszłym roku jest minimum 50 mln zł wyłącznie na prewencję wypadkową. Czasu na złożenie wniosków będzie mało – okienko zamknie się 23 sierpnia.

Firma ubiegająca się o wsparcie będzie mogła uzyskać maksymalnie 60 punktów. Na ich podstawie ułożona zostanie lista rankingowa – kto będzie miał ich więcej, będzie miał też większe szanse na wsparcie.

Każdy z ubiegających się musi liczyć się także z tym, że wniosek będzie sprawdzony pod kątem zgodności nie tylko z kodeksem pracy, lecz także z sześcioma rozporządzeniami dotyczącymi m.in. użytkowania maszyn, czynników szkodliwych dla zdrowia oraz minimalnych wymagań BHP. Weryfikowane będzie również to, czy pieniądze zostały wydane na zakładany cel. Jeśli zostaną stwierdzone nieprawidłowości, ZUS może rozwiązać umowę bez wypowiedzenia. Taki sposób przyznawania środków przez ZUS jest pozytywnie oceniany zarówno przez pracodawców, jak i związkowców.

Zmiana zasad ubiegania się o dofinansowanie prewencji ma też jednak swoje wady. Otóż wniosek, który należy przedstawić, nie jest prosty, więc jego wypełnienie wiązać się będzie ze sporymi kosztami. Małe przedsiębiorstwo starające się o pieniądze będzie musiało zapłacić firmie zewnętrznej za profesjonalne przygotowanie dokumentu.

–  Problemów z prawidłowym wypełnieniem wniosków nie powinni mieć ci przedsiębiorcy, którzy w sposób rzetelny przeprowadzali ocenę ryzyka zawodowego każdego stanowiska pracy – tłumaczy Tadeusz Zając, były główny inspektor pracy, doradca prezydenta Pracodawców RP.

–  Teraz wystarczy, że wskażą to, co chcą poprawić. Problem jednak polega na tym, że takie badania są kosztowne. I dlatego tak naprawdę stać na nie wyłącznie duże firmy. W gorszej sytuacji są małe i średnie przedsiębiorstwa – dodaje.

Artykuł jest dostępny tutaj.