Gospodarka, siła, wizja
Zaufało nam 19 000 firm zatrudniających przeszło 5 000 000 pracowników

Płacę minimalną podnośmy z umiarem

„Puls Biznesu”: Co za dużo (proponowana podwyżka płacy minimalnej o 150 zł), to niezdrowo (dla gospodarki) — podpowiadają eksperci.

W piątek światło dzienne ujrzała propozycja Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w sprawie podniesienia płacy minimalnej z 2100 do 2250 zł w 2019 r. W poniedziałek usłyszeliśmy umowne „weto” Ministerstwa Finansów (MF). We wtorek mieliśmy poznać efekty rządowych negocjacji, ale wygląda na to, że trzeba uzbroić się w cierpliwość (sprawę wykreślono z porządku obrad), ale nie za mocno, bo w ustawie o minimalnym wynagrodzeniu za pracę jest „deadline” — Rada Ministrów ma przedstawić konkrety Radzie Dialogu Społecznego do 15 czerwca.

Zaproponowana przez resort pracy podwyżka płacy minimalnej o 150 zł, a więc 7,1 proc., nie spotkała się z ciepłym przyjęciem nie tylko w murach MF. Podobnie jest w kręgach eksperckich. Wspólny mianownik można przedstawić tak — 150 zł to za dużo. W porównaniu z propozycją Pracodawców RP czy Konfederacji Lewiatan — za dużo o 33 zł.

Zaproponowaliśmy minimalny wzrost gwarantowany przez ustawę, a więc o 117 zł (5,6 proc.), do 2217 zł. Z jednej strony można powiedzieć, że sytuacja na rynku pracy jest korzystna, przeciętne wynagrodzenie rośnie znacznie szybciej niż w poprzednich latach, więc przestrzeń do wzrostu płacy minimalnej wydaje się spora. Jednak z drugiej — w ciągu ostatnich 10 lat płaca minimalna rosła około dwukrotnie szybciej od przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej czy sektorze przedsiębiorstw. W 2007 r. startowaliśmy z płacy minimalnej w wysokości 35 proc. średniej krajowej, teraz jesteśmy na poziomie 47 proc. Lepiej byłoby, żeby ten wzrost był wolniejszy, czyli aby relacja płacy minimalnej do przeciętnego wynagrodzenia była utrzymywana na względnie stałym poziomie. Skoro rząd zakłada, że w 2019 r. wynagrodzenia wzrosną o 5,6 proc. r/r, porównywalne tempo wzrostu płacy minimalnej w tym kontekście wydaje się optymalne — tłumaczy Łukasz Kozłowski, Główny Ekonomista Pracodawców RP.

Artykuł jest dostępny tutaj.