Gospodarka, siła, wizja
Zaufało nam 19 000 firm zatrudniających przeszło 5 000 000 pracowników

O kryzysie dialogu społecznego

– Społeczna gospodarka rynkowa – jak głosi Konstytucja RP – opiera się na współpracy i dialogu partnerów społecznych. Powstanie Rady Dialogu Społecznego przed trzema laty miało być początkiem budowania nowego jakościowo dialogu. Szczytne hasła zapisane w konstytucji i ustawach niewiele jednak znaczą, jeśli nic z nich nie wynika – pisze w „Rzeczpospolitej” prof. Monika Gładoch, doradca Prezydenta Pracodawców RP.

– Niestety, kryzys dialogu społecznego ma szerszy zasięg, wykraczający poza Radę Dialogu Społecznego i obejmuje wszystkich jego uczestników, czyli rząd, związki zawodowe i pracodawców. Obserwujemy obecnie kryzys dialogu na wszystkich jego szczeblach – począwszy od poziomu krajowego, poprzez poziom branżowy, aż po ten najważniejszy – poziom firm. Dialog staje się zużytą i wyczerpaną formułą, a zamiast rozmowy i współpracy wybierane jest samowładztwo. Ci, którzy powinni dzielić się władzą, co wynika z obowiązujących przepisów, zawłaszczają ją dla siebie, będąc przekonani o swojej nieomylności co do potrzeb innych. Liczy się szybkość, a nie jakość decyzji, która wymaga głębszego namysłu i konsultacji z innymi. Kolejny raz obserwujemy zjawisko bycia ponad prawem tych, którzy podobnie jak ich poprzednicy są przekonani, że działają w interesie społecznym – podkreśla.

– Rządzący wybrali drogę tworzenia prawa bez potrzeby konsultacji. Zamiast pytać partnerów społecznych o ich opinię, decydują się na inicjatywę poselską. Te wnioski wymagają wyłącznie większości parlamentarnej. Są proste i szybkie w uchwaleniu. A taka jest potrzeba chwili. Rząd potrzebuje zmiany na już – dodaje.

– Najbardziej jaskrawy przykład łamania wszelkich zasad dialogu z partnerami społecznymi w zakresie tworzenia ustaw dotyczy święta państwowego 12 listopada i związanego z nim zakazu handlu. Idea zmiany zrodziła się podczas zjazdu ogólnokrajowej organizacji związkowej, a następnie została przekazana parlamentarzystom. Było na pewno szybko, tyle że oczywiście niezgodnie z zasadami poprawnej legislacji. Twórcy mogli się wprawdzie poszczycić konsultacją społeczną, jednak ograniczoną do wybranej reprezentacji „świata pracy”. W uzasadnieniu ustawy mogliśmy przeczytać, iż „projekt wywołuje pozytywne skutki społeczne”. Zapewne dla tych, którzy nie są przedsiębiorcami – pisze prof. Gładoch.

– Rząd wielokrotnie pokazał, że nie jest zainteresowany szerszą konsultacją społeczną, ograniczając ją zasadniczo do najważniejszego obecnie związku zawodowego. W ocenie decydentów nie ma potrzeby omawiania ważnych kwestii na posiedzeniu RDS, kiedy zostały one już uzgodnione z najbardziej reprezentatywnym przedstawicielem „świata pracy”. Pomija się przy tym nie tylko potrzeby pracodawców, ale także pozostałych central związkowych. Dialog krajowy jest niezwykle trudny w momencie, kiedy związki zawodowe starają się narzucić własne rozwiązania, nierzadko lekceważąc pozostałych partnerów w dyskusji. Dobitnym tego przykładem jest zmiana ustawy o związkach zawodowych. Niewiele uwag przekazywanych przez pracodawców zostało uwzględnionych. Szkoda, bo niebawem może się okazać, że ustawa wymaga zmian, i to właśnie tych, które sugerowali przedsiębiorcy – ocenia.

– Ustrój demokratycznego państwa opiera się na realnej współpracy, a nie pozorowanym dialogu. Brak konsultacji społecznych wcześniej czy później kończy się sprzeciwem tych, którzy czują się zlekceważeni. Z czasem coraz trudniej będzie zapanować nad konfliktem. Na nowo odzyskać zaufanie i wiarygodność. Tylko ktoś bardzo naiwny lub nierozsądny może zakładać, że obywatele nie będą egzekwować przynależnych im praw do współdecydowania – podsumowuje doradca Prezydenta Pracodawców RP.

Artykuł jest dostępny tutaj.