Gospodarka, siła, wizja
Zaufało nam 19 000 firm zatrudniających przeszło 5 000 000 pracowników

O czym marzą przedsiębiorcy

Jest źle, ale było jeszcze gorzej – taki obraz prawodawstwa wyłania się z najnowszego raportu (de)regulacyjnego Pracodawców RP – ostrzegają na łamach „Rzeczpospolitej” eksperci Pracodawców RP Arkadiusz Pączka i Piotr Wołejko.

Eksperci Pracodawców RP przeanalizowali okres sierpień 2017-sierpień 2018 r., dokonując aktualizacji indeksu (de)regulacji. Wynika z niego, że indeks właśnie pod koniec 2017 r. osiągnął swój dotychczasowy „peak" – licząc od początku tej kadencji parlamentu. Zawdzięcza to kilku wyjątkowo złym posunięciom legislacyjnym, takim jak uchwalenie tzw. podatku galeryjnego, zakazu handlu w niedziele oraz – szczęśliwie utrąconego w połowie listopada br. przez Trybunał Konstytucyjny – zniesienia limitu 30-krotności składek na ubezpieczenia społeczne.

– Przykład 30-krotności jest szczególnie bulwersujący ze względu na sposób, w jaki pod koniec ubiegłego roku uchwalano tę ustawę. Podeptano wówczas wszystkie podstawowe zasady procesu legislacyjnego. W ostatniej chwili, bo w grudniu 2017 r., usunięto kardynalny błąd i przesunięto vacatio legis o rok, tak aby ustawa weszła w życie od 1 stycznia 2019 r. W wielu przedsiębiorstwach zapanowałby bowiem chaos, gdyby w ciągu kilku tygodni do 1 stycznia 2018 r. musiały się dostosować do tak daleko idącej zmiany, ingerującej głęboko w firmowe budżety – oceniają.

– Niewielka poprawa indeksu, w postaci spadku ciężaru regulacyjnego, nastąpiła dopiero w pierwszej połowie 2018 r. wraz z uchwaleniem pakietu ustaw, tzw. konstytucji biznesu, w szczególności prawa przedsiębiorców, ustawy o wspieraniu nowych inwestycji (cała Polska jedną specjalną strefą ekonomiczną) czy wprowadzeniem tzw. małego ZUS. Tendencja wydawała się korzystna dla przedsiębiorców. Jednak większość sejmowo-rządowa postanowiła zepsuć to, co udało jej się naprawić, i w lipcu 2018 r. doprowadziła do uchwalenia nowelizacji ustawy o związkach zawodowych. Z prac nad tą ustawą zupełnie wyłączono pracodawców, a przecież koszty wdrażania jej w życie poniosą przedsiębiorcy – dodają.

Tworzenie prawa to długa i dość skomplikowana procedura, która podzielona jest na liczne etapy. Wszystko po to, aby regulacje przyjmowane były po namyśle, dokonaniu analiz, wysłuchaniu (pożądane jest także wsłuchanie się) głosu zainteresowanych podmiotów, w tym partnerów społecznych. Wydaje się to nudne i z całą pewnością utrudnia dokonywanie zmian w szybkim tempie. Jednak z pośpiechu bardzo rzadko wynika coś dobrego – podkreślają eksperci Pracodawców RP.

– Przed nami ostatni rok bieżącej kadencji Sejmu RP. Obserwując spowalniający proces legislacyjny - liczba ustaw oraz stron uchwalanych przepisów zmalała w porównaniu z pierwszą połową kadencji - można nieśmiało postawić tezę, że 2019 r. powinien przynieść kontynuację deregulacyjnego trendu. Przedsiębiorcy bardzo na to liczą – piszą.

– Jednak mając w pamięci przypadki tzw. ustaw instant, uchwalanych w kilka-, kilkanaście dni od wniesienia ich do Sejmu, nie można spać spokojnie. Takie poczucie niepewności nie sprzyja rozwijaniu działalności gospodarczej. Chciałoby się westchnąć: ach, gdyby tylko ustawodawca zechciał trzymać się reguł, które wcześniej sam sobie narzucił! – podsumowują Pączka i Wołejko.

Artykuł jest dostępny tutaj.