Gospodarka, siła, wizja
Zaufało nam 19 000 firm zatrudniających przeszło 5 000 000 pracowników

Nie straszmy, patrzmy na fakty

– W moim przekonaniu od kilku lat „pracujemy" nad samosprawdzającą się prognozą w odniesieniu do spowolnienia gospodarczego. Odmieniamy je przez wszystkie przypadki, kreślimy coraz bardziej katastroficzne scenariusze, a spowolnienie w polskiej gospodarce jakoś nie nadchodzi. Owszem, są pewne symptomy, ale nigdy nie mają one znaczenia rozstrzygającego – mówi w rozmowie z „Parkietem” główny ekonomista Pracodawców RP dr Leszek Juchniewicz.

Do niepokojących realnych danych zaliczam słabe wyniki europejskiej gospodarki in corpore, czego wyrazem jest spadek produkcji przemysłowej w strefie euro o 0,5 proc. na koniec kwietnia w porównaniu z miesiącem poprzednim, a w 28 kraj ach Unii o 0,7 proc. w tym samym okresie – wyjaśnia.

– Podobną sytuację odnotowaliśmy w gospodarce niemieckiej, gdzie w kolejnych miesiącach spadała produkcja przemysłowa: w kwietniu o 2,3 proc. liczona rok do roku, w maju o 3,7 proc., a w lipcu aż o 5,2 proc. Towarzyszy temu spadek indeksu PMI do poziomu 47,6 pkt na koniec drugiego kwartału, a w lipcu do najniższego poziomu od siedmiu lat do zaledwie 43,1 pkt – dodaje.

– Z uwagi na skalę wzajemnych relacji zarówno w eksporcie, jak i w imporcie wpływ niemieckiej gospodarki na aktualną kondycję i przede wszystkim perspektywy polskiej gospodarki jest ogromny. I na dziś, niestety, negatywny. Coraz częściej mamy okazję przeczytać złowieszcze tytuły, że „spadek produkcji w Niemczech pociągnie Polskę" i niewątpliwie tak się stanie. Jednak kiedy to nastąpi? Na takie pytanie z pełną odpowiedzialnością odpowiedzieć się nie da – podsumowuje Leszek Juchniewicz.