Gospodarka, siła, wizja
Zaufało nam 19 000 firm zatrudniających przeszło 5 000 000 pracowników

Fast foody z kretesem przegrywają z fiskusem. Prawo podatkowe wciąż jest niejasne i działa wstecz

Money.pl: Czy sprzedaż burgera to dostawa żywności czy usługa gastronomiczna? Konieczność zapłaty zaległych podatków za kilka lat wstecz. Taka jest konsekwencja wyroku NSA, jaki zapadł w sprawie stawek VAT stosowanych przez jeden z barów McDonald's. Przedsiębiorców nie chronią ani setki interpretacji podatkowych, ani deklaracja Mateusza Morawieckiego, że prawo podatkowe nie może działać wstecz.

Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego zapadły w przedmiotowej sprawie należy uznać za szkodliwy i krzywdzący dla podatników – mówi Money.pl Łukasz Czucharski, ekspert podatkowy Pracodawców RP.

W tym tygodniu zapadł długo oczekiwany wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie obniżonych stawek VAT w gastronomii. Toczący się w ostatnich latach spór o to, czy fast foody mogą stosować stawkę 5 proc. czy 8 proc. to przykład, w jakim gąszczu przepisów muszą działać firmy w Polsce.

Od 2011 roku stawkę 5 proc. powszechnie stosowały fast foody w całej Polsce. Potwierdzały to setki interpretacji indywidualnych, a także stanowisko Ministerstwa Finansów. Wszystko zmieniło się w czerwcu 2016 roku, gdy ówczesny minister finansów Paweł Szałamacha wydał interpretację ogólną, w której uznał, że trzeba stosować stawkę 8 proc.

Z czego wynika różnica? Zgodnie z prawem podatkowym stawkę 5 proc. stosuje się w przypadku dostawy żywności, natomiast jeśli przedsiębiorca świadczy usługę gastronomiczną, trzeba zapłacić 8 proc. VAT-u.

Problem nie polega tylko na tym, że fast foody, które upierały się przy stawce 5 proc. pomimo stanowiska MF, że należy się 8 proc. VAT, będą musiały przeprogramować swoje kasy fiskalne na wyższą stawkę. Teraz będą musiały dopłacić brakujące 3 proc. podatku za cały okres stosowania stawki 5 proc.

– Zamiast stać na straży praworządności i hamować agresywne i profiskalne działania organów skarbowych, NSA bez pardonu wydał orzeczenie w myśl zasady rozstrzygania wątpliwości na korzyść fiskusa, a nie podatnika – ocenia Czucharski.

Według eksperta takie działanie 'pogłębia tylko i tak już bardzo zły stan polskiego prawa podatkowego oraz potęguje poczucie bezsilności i braku pewności prawa wśród obywateli i przedsiębiorców'.

Czucharski zwraca uwagę, że zgodnie z przepisami Ordynacji podatkowej zastosowanie się do posiadanej interpretacji nie może szkodzić podatnikowi, pod warunkiem, że treść wniosku o jej wydanie została sformułowana w sposób wyczerpujący i prawidłowy.

– Trzeba również przypomnieć, że wydanie interpretacji ogólnej w danej sprawie nie uchyla „z automatu” interpretacji indywidualnych. Każda interpretacja indywidualna zachowuje moc obowiązującą, dopóki właściwy organ jej nie uchyli, nie zmieni bądź nie stwierdzi jej nieważności. Brak poszanowania dla mocy ochronnej, którą powinna gwarantować indywidualna interpretacja podatkowa, powoduje, że fiskus coraz częściej całkowicie ignoruje fakt dysponowania przez podatnika interpretacją – mówi ekspert Pracodawców RP.

Artykuł jest dostępny tutaj.