To często krzywdzące np. dla jednoosobowych działalności, które mają wysokie koszty działalności, działają tylko sezonowo i nie zatrudniają na etat (np. wyciągi narciarskie), czy dla firm rodzinnych, gdzie jest jeden właściciel firmy, ale tak naprawdę pracują tam członkowie całej rodziny (chyba że są zarejestrowani w ZUS). Z publicznej pomocy wykluczone są firmy, które powstały w grudniu 2019 r. czy w ciągu 2020 r.
– Pomoc dla firm podczas wiosennego lockdownu, choć trwał on znacznie krócej, była przyznawana szerokim gestem. Podczas obecnego jest ona cyzelowana i znacznie mniej hojna także ze względu na ograniczenia finansów publicznych, bo państwo już się mocno zadłużyło – podsumowuje Dudek.
– By zwiększyć pulę pomocową, należałoby zrezygnować z takich wydatków, jak 13. czy 14. emerytura. A przede wszystkim otworzyć gospodarkę w odpowiednim reżimie sanitarnym – dodaje.
Artykuł jest dostępny tutaj.