Gospodarka, siła, wizja
Zaufało nam 19 000 firm zatrudniających przeszło 5 000 000 pracowników

Domniemanie nic nie zmieni

Wyeliminowanie nadużyć z umowami śmieciowymi graniczy z cudem. Tylko naiwni zakładają, że sprawi go zapisanie w kodeksie domniemania stosunku pracy – pisze w „Rzeczpospolitej” doradca Prezydenta Pracodawców RP prof. Monika Gładoch.

– Kwestia domniemania stosunku pracy pojawia się niemal zawsze w dyskusji o potrzebie zmiany rynku pracy, głównie w kontekście ograniczenia umów cywilnoprawnych. Orędownicy jego wprowadzenia są niemal pewni, że to jedyny i najskuteczniejszy sposób likwidacji zjawiska obchodzenia przepisów prawa pracy. Uważają, że kiedy w kodeksie pracy pojawi się upragnione domniemanie, zniknie całe zło umów śmieciowych. Decydenci mają już gotowy pomysł: stosunek pracy nie będzie ustalany jak dotąd przez mało wydajne i nieskuteczne sądy, lecz przez dużo sprawniejszych urzędników państwowych, czyli inspektorów pracy. Oczywiście nie w wyrokach, ale w bliżej nieokreślonej procedurze administracyjnej. Niestety założenie to jest z gruntu błędne, prawnie niedopuszczalne, a na dodatek będzie nieskuteczne – ocenia.

– Wraz z wprowadzeniem domniemania stosunku pracy staniemy się pionierami nowej myśli prawniczej, nieznanej w krajach Europy Zachodniej. W państwach demokratycznych prawa się przestrzega, więc nie ma potrzeby wprowadzenia domniemania jako sposobu walki z patologią. Jeżeli w relacjach stron występują cechy stosunku pracy, to zawierają one umowę o pracę. I to jest oczywiste. Tak, jak oczywiste jest i to, że jeżeli chcę zachować niezależność, to wybieram zatrudnienie cywilnoprawne, a nie etat. I nikt nie powinien mi tego zabraniać. Mam do tego takie samo prawo jak do bycia pracownikiem. Tymczasem w naszym kraju w sferze zatrudnienia stworzono system niespójny, niekonsekwentny, choć usankcjonowany prawnie i ekonomicznie. Decydenci zamierzają go zmienić z dnia na dzień, choć działa nieprzerwanie już przeszło 20 lat – dodaje.

– Kłopot pojawia się już na etapie redakcji przepisu, który oddawałby intencję projektodawcy. W mojej ocenie rozwiązanie z projektu kodeksu indywidualnego prawa pracy nie wydaje się właściwe. Przewiduje ono, że istotne wątpliwości dotyczące ustalenia, czy praca jest wykonywana jako zatrudnienie, czy samozatrudnienie, sąd ma rozstrzygać na korzyść zatrudnienia –  pisze Gładoch.

– Pracodawca zaprzeczający istnieniu stosunku pracy musi udowodnić, że nie jest ona wykonywana pod jego kierownictwem. Związanie sądu domniemaniem prawnym przenosi ciężar dowodu na stronę, przeciw której przemawia domniemanie (wyrok SN z 17 kwietnia 2008 r., sygn. I CSK 500/07,niepubl.). Istotę domniemania stanowi bowiem jego wzruszalność. Podmiot, dla którego zdarzenie jest niekorzystne, może dowodowo obalić domniemanie. Tymczasem przyjęte przez komisję kodyfikacyjną domniemanie łączy się z obowiązkiem udowodnienia przez pracodawcę faktu negatywnego, trudno uchwytnego w umowach na rynku pracy. Pojęcie kierownictwa, któremu ma zaprzeczyć pracodawca, istnieje też w stosunkach prawa cywilnego, więc nie jest typowe tylko dla prawa pracy. Sąd Najwyższy zauważył, że także w umowie-zleceniu mogą wystąpić cechy kierownictwa i podporządkowania (m.in. wyrok z 11 września 2013 r., II PK 372/12). W efekcie jest ryzyko ustalenia stosunku pracy w przypadku każdej umowy-zlecenia, co doprowadziłoby do wyeliminowania tych umów – tłumaczy.

– Należy odnieść się do koncepcji ustalania, a raczej stwierdzania przez inspektorów pracy stosunku pracy. Pomysł sprowadza się do tego, że urzędnik (niekoniecznie z wykształceniem prawniczym) ma zadecydować o istnieniu stosunku prawnego, co niesie daleko idące konsekwencje prawne. Okazuje się, że idee socjalistycznego systemu gospodarczego mogą być przydatne także w społecznej gospodarce rynkowej... Dla porządku przypomnę jednak, że konstytucja gwarantuje istnienie demokratycznego państwa prawa. Każdy ma w nim prawo do drogi sądowej w celu dochodzenia naruszonych wolności lub praw, w tym do zaskarżenia orzeczeń i decyzji wydanych w pierwszej instancji. Nie jest więc prawnie możliwe, by podmiot ponoszący skutki decyzji stwierdzającej istnienie stosunku pracy nie mógł odwołać się do sądu, a to oznacza, że w zakresie ustalenia stosunku pracy zostanie po staremu. Drogi sądowej, gdzie decyzja może zostać zmieniona, nie można bowiem wyłączyć. (…) Zamiast więc wymyślać nowe populistyczne rozwiązania, lepiej zacząć zmieniać system, którego priorytetem powinno być usprawnienie sądownictwa i zapewnienie spójności prawa – podsumowuje ekspert Pracodawców RP.

Artykuł jest dostępny tutaj.