Gospodarka, siła, wizja
Zaufało nam 19 000 firm zatrudniających przeszło 5 000 000 pracowników

Chcesz sukcesu? Przepędź Marsjan!

Można ostatnio zauważyć zjawisko odgrzewania starych, rozwiązanych już problemów. Po co? Aby przedstawić je jako aktualne oraz równocześnie zaprezentować „błyskotliwy” pomysł na ich pokonanie i szybko ogłosić sukces. Porażki nie da się ponieść - bo przecież tak naprawdę problem został usunięty już dawno – pisze w „Rzeczpospolitej” Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski.

– Tą drogą chce chyba pójść Ministerstwo Sprawiedliwości. Ogłosiło ono plan wprowadzenia „drogowego rachunku powierniczego”. Miałby on zapobiegać oszukiwaniu małych podwykonawców przez duże firmy realizujące publiczne kontrakty drogowe. Państwo wpłacałoby należność na ów rachunek, a główny wykonawca otrzymywałby ją dopiero po rozliczeniu z podwykonawcami. Sęk w tym, że już tak jest – wyjaśnia.

– Przepisy wprowadzono po kryzysie budowlanym po Euro 2012 - weszły w życie od 2014 roku. Wykonawca główny nie dostaje pieniędzy, jeśli nie pokaże urzędnikom oświadczeń podwykonawców o otrzymaniu zapłaty. Czy ten system zawiódł? Resort sprawiedliwości mówi o setkach śledztw „drogowych”. Jednak nie mówi, czy dotyczą one przestępstw popełnionych przed czy po wejściu przepisów w 2014 roku. W prasie pojawił się jeden artykuł o wykonawcy oszuście z Podkarpacia, który ma być dowodem na słuszność tez ministerstwa. Tyle... sprawa miała miejsce w 2013 roku. Czyli pudło – dodaje.

– System prawny tymczasem już dziś faworyzuje podwykonawców. Duże firmy są ustawione w roli „chłopców do bicia”. Po co im jeszcze bardziej dokręcać śrubę? Przedstawiciele branży budowlanej wykazali wobec nowych przepisów umiarkowany – delikatnie mówiąc – entuzjazm – podkreśla Malinowski.

– Czekają na rozwiązanie innego, za to realnego, problemu: braku waloryzacji kontraktów. Otóż urzędnicy tak długo przeprowadzają przetargi, że oferta przestaje być aktualna. Koszty materiałów i robocizny w między czasie tak idą w górę, że zwycięskie firmy wolą się wycofać. Najświeższy przykład: droga S7 pod Krakowem. W gorszej sytuacji są firmy, które ruszyły z realizacją. Państwo ani myśli dokonywać waloryzacji i grozi im plajta. Ten niszczący całą branżę problem jakoś nie może się doczekać rozwiązania –
zaznacza.

–  Czy niektóre resorty tak bardzo nie mają się czym pochwalić, że nie cofną się przed robieniem szopki, byle tylko zabłysnąć? Odbędzie się to kosztem stabilności prawa, a jej brak to przecież największa bolączka polskiej gospodarki i przedsiębiorców! Nie rozumieją tego, czy mają to gdzieś? –
zastanawia się Malinowski.

–  Jeśli chcą koniecznie mieć sukces, to mogą go odnieść, nikomu nie szkodząc. Np. niech wprowadzą ustawę zakazującą lądowania Marsjan na terenach leśnych Rzeczypospolitej. Raz, że sukces jest murowany, dwa, że zapunktują u ekologów. Do dzieła!
– ironizuje Prezydent Pracodawców RP.

Artykuł jest dostępny tutaj.