Gospodarka, siła, wizja
Zaufało nam 19 000 firm zatrudniających przeszło 5 000 000 pracowników

Badanie CMSG „Sytuacja ekonomiczna przedsiębiorstw w czasach koronawirusa”: Wrócił sceptycyzm

Po czerwcowej poprawie nastrojów przedsiębiorców wrócił sceptycyzm. W skali od 0 do 10 średnia ocena w lipcu to 4,6, wobec 4,7 przed miesiącem. Prawie 46 proc. respondentów negatywnie ocenia kondycję swojej firmy (wobec 38 proc. w zeszłym miesiącu) – pokazują wyniki najnowszego badania Centrum Monitoringu Sytuacji Gospodarczej. 

– Największa bolączka to wciąż brak popytu, a najbardziej brakuje obniżenia klina podatkowo-składkowego – podkreśla dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP i koordynator badania.

Obawy przedsiębiorców związane z nawrotem epidemii rosną, co zadeklarowało prawie 90 proc. firm. Firmy najprawdopodobniej boją się ponownych obostrzeń i ewentualnego ponownego zamknięcia gospodarki. Nadal duże obawy budzi możliwość wzrostu podatków (62 proc.). Przy takich czynnikach niepewności trudno o kontynuację trendu odbudowy nastrojów firm do poziomów sprzed kryzysu.

Ponadto firmy lepiej oceniają własną sytuację niż stan całej gospodarki. W przypadku tej ostatniej średnia ocen to bowiem 3,9 (przed miesiącem 3,5). W tej kwestii nadal przeważają oceny negatywne, choć pesymistów ubyło. Obecnie 58 proc. ocen jest negatywnych (wobec 66 proc. w czerwcu). Zaledwie około 11 proc. pytanych pozytywnie ocenia kondycję całej gospodarki (wobec ok. 9 proc. poprzednio). – Wyniki pokazują, że firmy nie wierzą jeszcze w istotne odbicie w całej gospodarce. To oznacza niepewność. W świetle takich ocen firmy raczej nie ruszą z inwestycjami – ocenia dr Dudek.

Mimo tego, że wycofano większość restrykcji ograniczających prowadzenie działalności gospodarczej, niepewność co do powrotu do normalnej rzeczywistości wzrasta. 40 proc. badanych nie wie, kiedy nastąpi powrót normalności. Około 30 proc. twierdzi, że później niż na początku października. Zdaniem 11,3 proc. (poprzednio 9,2 proc.) respondentów sytuacja już się ustabilizowała. Największa niepewność panuje wśród samozatrudnionych (58 proc. nie jest w stanie określić daty powrotu do normalności), natomiast największym pesymizmem wykazują się średnie i duże firmy (odpowiednio 53 proc. i 45 proc. uważa, że sytuacja ustabilizuje się dopiero w październiku bądź później).

Przyczyny złej sytuacji są takie, jak poprzednio. Spadek popytu wskazuje około 60 proc. respondentów (70 proc. poprzednio). Prawie 44 proc. firm ma problemy z powodu ograniczenia działalności na skutek wprowadzonych barier administracyjnych. Wskazania zatorów płatniczych zmalały do 33 proc. (38 proc. poprzednio).

Nadal relatywnie dużo firm deklaruje redukcję zatrudnienia – prawie 40 proc., wobec ok. 35 proc. przed miesiącem. – Wiele wskazuje na to, że dołek na rynku pracy jest jeszcze przed nami. Największe oczekiwania spadku zatrudnienia są formułowane w branży turystycznej, hotelach i gastronomii – zaznacza główny ekonomista Pracodawców RP. Szczególne złe nastroje panują właśnie w branży turystycznej i gastronomicznej: średnia ocena to jedynie 2,8. – Niestety normalizacja sytuacji w tych sektorach gospodarki będzie trwała najdłużej, bo tu otwarcie biznesów nastąpiło najpóźniej i nadal jest wiele istotnych obostrzeń. Jednak samo otwarcie nie wystarczy, musi też wrócić popyt i zaufanie klientów – dodaje dr Dudek.

Szczegółowe omówienie wyników badania znajdą Państwo tutaj.

Tutaj dostępna jest prezentacja wyników badania z wykresami.