Trzy tweety mówią wszystko o przyszłości emerytur w Polsce. Jest to przerażająca wizja

Business Insider: Projekcja liczby ludności w Polsce do 2060 r. może przerażać. Szybko starzejące się społeczeństwo nad Wisłą będzie bombą z opóźnionym zapłonem dla całego systemu emerytalnego. Krótka dyskusja na Twitterze między Jakubem Sawulskim z Instytutu Badań Strukturalnych a Łukaszem Kozłowskim z Pracodawców RP daje wiele do myślenia.

Wszystko zaczęło się od tweeta Sawulskiego z IBS, który przedstawił projekcję ONZ ws. liczby ludności w wieku produkcyjnym w naszym kraju do 2060 r. Nie są to dobre informacje.

– Dzisiaj populacja osób w wieku produkcyjnym jest ponad 4x większa niż osób w wieku 65+. W 2060 ta relacja wyniesie 1,5 – napisał. A to oznacza, że skokowo ubędzie liczba osób pracujących na emerytury starzejącego się społeczeństwa (osób 65+ z kolei lawinowo przybędzie).

Jednak dane ONZ to jedno. Przypomnijmy, że również i polskie urzędy mają swoje projekcje, które opisywaliśmy kilka miesięcy temu. Są równie niepokojące. Według GUS liczba mieszkańców Polski do 2030 r. w podstawowym scenariuszu spadnie o ok. 800 tys. osób, a w negatywnym o ok. 1,8 mln. Fundacja Kaleckiego pisała, że w perspektywie do 2060 r. populacja naszego kraju może zmniejszyć się o ok. 5,2 mln lub nawet o ok. 8,6 mln mieszkańców.

Co więcej, z prognoz ZUS wynika, że liczba osób w wieku produkcyjnym może spaść o 6,8-8,2 mln, czyli nawet o jedną trzecią w porównaniu z dzisiejszymi statystykami. A to oznacza katastrofę nie tylko dla rynku pracy, ale również dla systemu emerytalnego.

Do dyskusji z Sawulskim dołączył się Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Pracodawców RP. – Jeszcze mniej optymistycznie prezentuje się prognoza liczby płacących składki i pobierających świadczenia z Ageing Report 2015. Relacja składkujących do beneficjentów ma zmaleć z obecnych ~1,7 do 1,1 w 2060 r. – czytamy.

Ale to nie wszystko. Co ciekawe, z tego samego raportu można wyciągnąć jeszcze jedną niepokojącą rzecz.

– Upraszczając, w oparciu o prognozy z przywołanego Ageing Report, utrzymanie stałej relacji poziomu świadczeń wymagałoby podniesienia składki o ok. 57 proc. do 2060 r. A to tylko ubezpieczenie społeczne – pozostaje kwestia finansowania rosnących potrzeb ochrony zdrowia – przewiduje Kozłowski.

Innymi słowy, aby nasze emerytury diametralnie się nie skurczyły, politycy musieliby podnieść składki jeszcze o 57 proc.

Artykuł jest dostępny tutaj.