Nie wkłada się wszystkich jaj do jednego koszyka

„Dziennik Gazeta Prawna”: Dywersyfikacja rynków zbytu to najlepsza metoda, aby przedsiębiorcy nie musieli obawiać się wybuchających co chwila na świecie kryzysów gospodarczych i politycznych.

– Nie ma jednego uniwersalnego mechanizmu, dzięki któremu przedsiębiorcy mogliby zabezpieczyć się przed zawirowaniami czy kryzysami na zagranicznych rynkach zbytu. Podstawowe działanie to przede wszystkim dywersyfikacja miejsc, w które decydujemy się wysyłać towary lub gdzie zamierzamy rozwijać działalność. W takiej sytuacji negatywne zjawiska na jednym z rynków nie prowadzą do zakłócenia działalności całej firmy. Dlatego warto być nie tylko na rynkach rozwijających się – bardziej ryzykownych, choć z wyższą stopą zwrotu, ale też pozostać w tych miejscach, gdzie konkurencja jest większa, zyskowność niższa, ale za to większe bezpieczeństwo i komfort – ocenia ekspert Pracodawców RP Łukasz Kozłowski.

– Ogromne znaczenie ma również znajomość i rozpoznanie rynku, na którym chcemy działać, i stałe monitorowanie sytuacji tam, gdzie już jesteśmy. Dzięki temu możliwe są reakcje wyprzedzające pewne zdarzenia, które mogą mieć znaczenie dla naszej działalności, i zachowanie pewnej elastyczności w decydowaniu: czy rozwijam tam swój biznes dalej i staram się zarządzać ryzykiem, czy go zamykam, żeby minimalizować straty. Stąd warto strukturę eksportu oprzeć o rynki o zróżnicowanych profilach ryzyka. Tym bardziej że kryzysy o charakterze geopolitycznym są trudne do przewidzenia, a materializacja pewnych ryzyk może być bardzo powolna, ale też gwałtowna – dodaje.

Artykuł jest dostępny tutaj.