Kabrioletem w kosmos

Elon Musk załadował produkowaną przez siebie elektryczną Teslę do rakiety. Zbudowanej także przez jego firmę – SpaceX. Po czym wystrzelił w kierunku Marsa. Jeśli ktoś się żachnie: „co za beznadziejny pomysł wysyłać kabriolet na Marsa” – to właśnie stracił dobrą okazję, żeby milczeć. Bo to nie była głupota. To najbardziej spektakularny manifest potęgi przedsiębiorczości – pisze w „Rzeczypospolitej” Prezydent Andrzej Malinowski.

– Ani kabrioletu, ani nawet taczki nie są dziś w stanie wysłać w kosmos rządy wielu państw. Nawet straszące trzecią wojną światową atomowe potęgi. Stany Zjednoczone, które w 1969 roku wysyłały ludzi na Księżyc, dziś wynajmują rakiety od prywatnych firm. Właśnie takich, jaką stworzył Elon Musk. Kiedy w USA zaczęto po kilkudziesięciu latach myśleć o powtórzeniu lądowania na Srebrnym Globie, okazało się, że NASA potrzebowałaby o wiele więcej czasu i pieniędzy niż pół wieku temu! – zaznacza Prezydent Pracodawców RP.

– Dlatego też Amerykanie wzięli pod uwagę wszystkie za i przeciw, po czym zaczęli zachęcać przedsiębiorców do wejścia w „kosmiczny” biznes. Założyli, że wykonają oni pracę szybciej, taniej i lepiej. Stawiam dolary przeciw orzechom, że pierwszy człowiek na Marsie wbije w jego grunt nie narodową flagę, ale logo jakiejś prywatnej kompanii. Mimo to będzie to także sukces państwa, które stworzyło odpowiednie warunki przedsiębiorcy. I nie wtrącało się – z gracją słonia w składzie porcelany – w jego działalność. Czekając spokojnie na efekty. To cenna lekcja dla nas, tu, nad Wisłą! – ocenia.

– Potęgi współczesnej gospodarki nie liczy się dymiącymi kominami kombinatów, ale „liczbą kabrioletów” w drodze na Marsa. Chcemy mieć innowacyjny przemysł? Dostosujmy edukację i szkolnictwo do potrzeb gospodarki. Tak by uczelnie wypuszczały młodych ludzi o błyskotliwych umysłach. Napędzających rozwój swoimi pomysłami. Dla których nie ma słowa „niemożliwe”. Oni właśnie będą największą wartością polskich firm – podkreśla Malinowski.

– Dajmy też działać na 100 procent przedsiębiorcom. Co by było, gdyby Elon Musk, stawiając pierwsze biznesowe kroki 20 lat temu, musiał się użerać z naszym ZUS? Albo rozgryzać podatkowe szarady polskiego fiskusa? Ano właśnie. Jakoś nie wyobrażam sobie poloneza w wersji kabrio na orbicie – dodaje.

– Tymczasem nasi polscy geniusze przedsiębiorczości wciąż mają pod górkę tam, gdzie wcale tak być nie musi. Ostatni przykład to projekt nowego kodeksu pracy. Zamiast regulacji na miarę cyfrowej rewolucji, budujących nowoczesne relacje pracodawcy z pracownikiem, mamy propozycję sztywną jak ortopedyczny gorset. No to, do diabła, jak mamy osiągnąć ten rozwój, budować innowacyjne przedsiębiorstwa, skoro dalej tkwimy korzeniami w XIX wieku? –
pyta.

Marnujemy nasze możliwości. Tak jak Republika Południowej Afryki, która straciła dekady temu pewnego młodego chłopaka. Wolał się on poświęcić nowoczesnym technologiom, niż tracić czas, odbywając przymusową służbę wojskową. Udało mu się. Dziś cały świat patrzy, jak wystrzeliwuje samochody na Marsa – podsumowuje Andrzej Malinowski.

Artykuł jest dostępny tutaj.